Gdy mężczyzna kazał mi się sprawdzić jako kucharka, myślałam że zwariuję. Cały czas coś, jednak postanowiłam tak szybko nie odpuszczać. Po rozbiciu obozu, przygotowałam co mogłam i zasiedliśmy do kolacji. Przyznam, że widok jak w ekspresowym tępię rozbił obóz, rozpalił ognisko i zapewnił nam bezpieczeństwo było czymś zdumiewającym. Legendy o tym nawiedzonym miejscu były prawdy, ale widząc chłopaka nie dziwiłam się że potrafi przeżyć. Widocznie życie w tym lesie tak go nauczyło. Im więcej czasu z nim spędzałam tym bardziej byłam zafascynowana. Obserwowanie go sprawiało mi dużo frajdy, a on przynajmniej miał jakąś rozrywkę. Łaskawie zgodził się na moje towarzystwo - oczywiście pod warunkiem, że będę mniej upierdliwa. Przez kilka dni wędrowaliśmy, polowaliśmy a nawet zdołaliśmy pokonać kilku rabusiów. Chodź bardziej on to robił bo nie dał mi się pobawić. Często ignorował mnie albo wyśmiewał za powolne tempo.
-Ale ja nie jestem takim potworem jak ty! - Tak zazwyczaj brzmiała moja odpowiedź, gdy narzekał na mnie. Kolejnej nocy znów zaciągnął nas na inny kraniec lasu by rozbić obóz." Nigdy w tym samym miejscu, w krótkim odstępie czasu." - To była jego jedna z zasad. Nie dziwię się, zwłaszcza że pewnie nie mam pojęcia jeszcze o połowie rzeczy jakie mogą znajdować się w tym lesie. Jednak ta noc miała być inna. Po kolacji, natychmiast ułożyliśmy się do snu. Dzień był męczący, a w ostatnim czasie odpoczynku mało. Wzięłam pierwszą wartę, jednak nie mogłam dotrzymać jej do końca. Pomimo mojego pragnienia zostania tu i dalszego obserwowania Insaniego musiałam uciec. Przez chwilę zapomniałam czemu wędrowałam. W końcu stwierdziłam, że zanim będę mogła alej mu uprzykrzać życie to muszę pozbyć się mojego ogona. Zebrałam moje rzeczy do torby i przerzuciłam przez ramię. Nie wiem czy ciemnowłosy już się obudził, ale jeśli tak to nie dał tego po sobie poznać. Uśmiechnęłam się i ruszyłam przed siebie.
-Jeszcze się kiedyś zobaczymy, obiecuję..
<Koniec wątku>
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Początek wycieczki i szczur.... Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Początek wycieczki i szczur.... Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 marca 2019
wtorek, 29 stycznia 2019
Od Insaniego do Nessy - Początek podróży i szczur...
- Jak dalej się będziesz tak ociągać to cię zostawię. - Ostrzegłem po raz kolejną moją kulę u nogi. Kiedy wtedy mówiła że chce tylko za mną łazić, to mi to nie robiło różnicy, więc się zgodziłem, a możliwości zjedzenia jakiegoś smacznego jedzenia była kusząca, jednak…
- Ja mam rozwiązanie problemu, zwolnij! Gdzie ci się tak śpieszy do cholery?! - Wykrzyczała pojawiając się obok mnie, cała zdyszana. Nie mogła sobie poradzić z moim tempem, więc musiałem się zatrzymywać, a kiedy tylko ją ignorowałem, to darła się wniebogłosy, bym czekał, co było jeszcze gorsze niż czekanie, dlaczego ja jej jeszcze nie zabiłem?
- Nie, po prostu nie zostawiaj z tyłu, to jest, to znacznie przyjemniejsza opcja. - Nie dość że mnie spowalnia, to jeszcze jak do tej pory, nigdzie nie było tego “smacznego jedzenia” o którym mówiła, eh.
- To jest prawie że niewykonalne! - Wykrzyczała łapiąc oddech. - I właśnie pomyślałeś że jedzenie które przyrządzam, nie jest smaczne prawda? - Powiedziała to z taką twarzą i aurą, że zwykli ludzie pewnie by się jej przestraszyli, ale…
- Tak i mówienie że brakuje ci składników, to żadne usprawiedliwienie. - Tłumaczy się ciągle, że w tym lesie, nie ma nawet dobrych ziół by dobrze przyprawić posiłek, ale mnie to jakoś nie obchodzi.
- Jeszcze zobaczysz, poczekaj aż dojdziemy do jakiegoś miasta i kupię składniki, wtedy się przekonasz jak wybitne są moje umiejętności! - Powiedziała zdeterminowana. Chyba bardzo potrzebuje czegoś co podniesie jej samoocenę, bo ostatnio to tylko leci w dół.
- Sądziłem że będziesz przynajmniej dobrą służącą, ale zastanawiam się czy nazywanie cię kulą u nogi nie jest przypadkiem dla tej kuli obrazą, eh. - Im więcej o tym myślę, tym większą mam ochotę ją tu zostawić...
- Nie jestem wcale żadną kulą u nogi! I czy powiedziałeś że jestem służącą. - Zapytała z dziwnym wyrazem twarzy, jednak jest coś ważniejszego.
- Padnij. - Powiedziałem tylko to, ale ona od razu padła na ziemię. I dobrze, bo w następnej sekundzie, w miejscu gdzie jej tors łączył się z szyją, powietrze przeciął ogon jakiejś bestii. Co ważniejsze, nie było jej widać, kamuflaż czy coś w tym stylu. Następnym celem tej bestii byłem ja i się na mnie rzuciła. - Co za nuda. - Skomentowałem i złapałem ogon który leciał w moją stronę, następnie przyciągnąłem tego głupiego zwierza do siebie, złapałem go za głowę i zmiażdżyłem ją.
- Okej, masz kolejną szansę, by popisać się umiejętnościami kulinarnymi. - Powiedziałem do podnoszącej się z ziemi dziewczyny. - Jak się spiszesz, to oficjalnie przestaniesz być kulą u nogi i zostaniesz służącą, więc lepiej się postaraj. Kawałek dalej jest mała polana, tam rozbijemy obóz. - Po przekazaniu jej tego wszystkiego, wziąłem stwora ze sobą i ignorując ją ruszyłem w stronę polany.
< Cieszysz się? Przejdziesz ewolucję! Jeśli się postarasz :3 >
- Ja mam rozwiązanie problemu, zwolnij! Gdzie ci się tak śpieszy do cholery?! - Wykrzyczała pojawiając się obok mnie, cała zdyszana. Nie mogła sobie poradzić z moim tempem, więc musiałem się zatrzymywać, a kiedy tylko ją ignorowałem, to darła się wniebogłosy, bym czekał, co było jeszcze gorsze niż czekanie, dlaczego ja jej jeszcze nie zabiłem?
- Nie, po prostu nie zostawiaj z tyłu, to jest, to znacznie przyjemniejsza opcja. - Nie dość że mnie spowalnia, to jeszcze jak do tej pory, nigdzie nie było tego “smacznego jedzenia” o którym mówiła, eh.
- To jest prawie że niewykonalne! - Wykrzyczała łapiąc oddech. - I właśnie pomyślałeś że jedzenie które przyrządzam, nie jest smaczne prawda? - Powiedziała to z taką twarzą i aurą, że zwykli ludzie pewnie by się jej przestraszyli, ale…
- Tak i mówienie że brakuje ci składników, to żadne usprawiedliwienie. - Tłumaczy się ciągle, że w tym lesie, nie ma nawet dobrych ziół by dobrze przyprawić posiłek, ale mnie to jakoś nie obchodzi.
- Jeszcze zobaczysz, poczekaj aż dojdziemy do jakiegoś miasta i kupię składniki, wtedy się przekonasz jak wybitne są moje umiejętności! - Powiedziała zdeterminowana. Chyba bardzo potrzebuje czegoś co podniesie jej samoocenę, bo ostatnio to tylko leci w dół.
- Sądziłem że będziesz przynajmniej dobrą służącą, ale zastanawiam się czy nazywanie cię kulą u nogi nie jest przypadkiem dla tej kuli obrazą, eh. - Im więcej o tym myślę, tym większą mam ochotę ją tu zostawić...
- Nie jestem wcale żadną kulą u nogi! I czy powiedziałeś że jestem służącą. - Zapytała z dziwnym wyrazem twarzy, jednak jest coś ważniejszego.
- Padnij. - Powiedziałem tylko to, ale ona od razu padła na ziemię. I dobrze, bo w następnej sekundzie, w miejscu gdzie jej tors łączył się z szyją, powietrze przeciął ogon jakiejś bestii. Co ważniejsze, nie było jej widać, kamuflaż czy coś w tym stylu. Następnym celem tej bestii byłem ja i się na mnie rzuciła. - Co za nuda. - Skomentowałem i złapałem ogon który leciał w moją stronę, następnie przyciągnąłem tego głupiego zwierza do siebie, złapałem go za głowę i zmiażdżyłem ją.
- Okej, masz kolejną szansę, by popisać się umiejętnościami kulinarnymi. - Powiedziałem do podnoszącej się z ziemi dziewczyny. - Jak się spiszesz, to oficjalnie przestaniesz być kulą u nogi i zostaniesz służącą, więc lepiej się postaraj. Kawałek dalej jest mała polana, tam rozbijemy obóz. - Po przekazaniu jej tego wszystkiego, wziąłem stwora ze sobą i ignorując ją ruszyłem w stronę polany.
< Cieszysz się? Przejdziesz ewolucję! Jeśli się postarasz :3 >
środa, 16 stycznia 2019
Od Nessy do Insaniego - Początek wycieczki i szczur...
Czy on mnie po prostu spławia?! Ha! Dobre sobie. Teraz gdy po tylu latach tułaczki, znalazłam tak interesujący obiekt to nie mogę sobie pozwolić na stracenie go. Mężczyzna jak gdyby nigdy nic wypełniał swoje zadania ignorując mnie. Byłam pewna że mnie wyczuwa, więc uznałam to za pozwolenie. Latanie za nim było dość ciekawym zajęciem, zwłaszcza gdy wykonywał jakieś zadanie. Nadal nie wiedziałam czym on jest, i jak to możliwe że daje rade. Im więcej chciałam odpowiedzi, tym więcej miałam pytań. Jego sposób walki, przemieszczania się i moce były imponujące. Nie chcąc stracić go z oczu starałam dotrzymać się mu tępa. Było to nie lada wyzwanie, nawet jak na mnie która przemieszczała się za pomocą mgły. Kilkukrotnie udało mu się mnie zgubić, jednak z moją upierdliwością potrafiłam go odnaleźć. Nim się zorientowałam nastawał następny dzień, i kolejny. Latałam za nim jak głupia zafascynowana jego zdolnościami. W końcu po trzech dniach przez brak jedzenia i zbyt duże wyczerpanie poczułam jak słabnę. Momentalnie osunęłam się na ziemię. Nie mam pojęcia ile leżałam, ale usłyszałam czyjś głos. Kogoś dziwiło, że po kilku dniach padłam... Nic dziwnego jak nadążenie za nim pochłaniało większość mojej energii. Gdy już się na tyle rozbudziłam by dokładnie widzieć Insaniego on po prostu odszedł?! To są chyba jaja, nie ogarniam tego czegoś.
-Mógł byś najprzyjemniej pomóc, a nie po prostu idziesz! -Zawołałam, delikatnie się podnosząc. Naprawdę, jeśli będę miała okazję to może sama go zatłukę?
-Radź sobie sama nie interesuje mnie to - Chłopak wzruszył ramionami i spojrzał na mnie lekceważąco.
-Czy masz może jakieś inne zainteresowania, po za mordowaniem wszystkiego?! -Czułam jak już nawet we mnie zaczyna budzić się gniew. A to naprawdę niecodzienne.
-Tak, dobre jedzenie. A patrząc na twój marny wygląd nie jesteś smaczna. Umieraj w spokoju..- No ja chyba śnię. W życiu nie zdarzyło mi się żeby ktoś mnie tak interesował i wkurzał jednocześnie!
-Poczekaj! Mam do zaproponowania układ. Zapewnij mi ochronę, a ja będę ci usługiwać! - W akcie desperacji nie miałam już pomysłu. Ten potwór był nieobliczalny, więc ciężko było przewidzieć co zrobi.
-Nie, dzięki. To będzie kłopotliwe
-Że co?!To inaczej!Nie odchodź jeszcze!Pozwól mi po prostu za sobą łazić i od czasu do czasu zabić coś co będzie chciało zabić mnie!Dzięki temu będziesz mógł zjeść coś normalnego! No zlituj się!
-Jak nie będziesz się plątać pod nogami...
-Nie będę! Umowa stoi!-Uradowana momentalnie wstałam, zapominając że jestem jeszcze osłabiona.Olać osłabienie, w końcu tego dokonałam! Mimo, że czarno włosy nadal nie był jakoś uradowany, to nie wiedział jeszcze że to będzie dość ciekawa znajomość.
<Insani? Stalker wkracza do akcji xD>
-Mógł byś najprzyjemniej pomóc, a nie po prostu idziesz! -Zawołałam, delikatnie się podnosząc. Naprawdę, jeśli będę miała okazję to może sama go zatłukę?
-Radź sobie sama nie interesuje mnie to - Chłopak wzruszył ramionami i spojrzał na mnie lekceważąco.
-Czy masz może jakieś inne zainteresowania, po za mordowaniem wszystkiego?! -Czułam jak już nawet we mnie zaczyna budzić się gniew. A to naprawdę niecodzienne.
-Tak, dobre jedzenie. A patrząc na twój marny wygląd nie jesteś smaczna. Umieraj w spokoju..- No ja chyba śnię. W życiu nie zdarzyło mi się żeby ktoś mnie tak interesował i wkurzał jednocześnie!
-Poczekaj! Mam do zaproponowania układ. Zapewnij mi ochronę, a ja będę ci usługiwać! - W akcie desperacji nie miałam już pomysłu. Ten potwór był nieobliczalny, więc ciężko było przewidzieć co zrobi.
-Nie, dzięki. To będzie kłopotliwe
-Że co?!To inaczej!Nie odchodź jeszcze!Pozwól mi po prostu za sobą łazić i od czasu do czasu zabić coś co będzie chciało zabić mnie!Dzięki temu będziesz mógł zjeść coś normalnego! No zlituj się!
-Jak nie będziesz się plątać pod nogami...
-Nie będę! Umowa stoi!-Uradowana momentalnie wstałam, zapominając że jestem jeszcze osłabiona.Olać osłabienie, w końcu tego dokonałam! Mimo, że czarno włosy nadal nie był jakoś uradowany, to nie wiedział jeszcze że to będzie dość ciekawa znajomość.
<Insani? Stalker wkracza do akcji xD>
poniedziałek, 14 stycznia 2019
Od Insaniego do Nessy - Początek wycieczki i szczur...
- Kim ty do cholery jesteś psycholu?! - Wykrzyczała demonica siadając na głazie, za którym jeszcze przed chwilą się chowała.
Zmieniłem swoje ciało w czystą negatywną energię i przeniosłem się za jej plecy, a następnie na powrót przyjąłem ludzką postać.
- To chyba ja powinienem o to zapytać, nie uważasz demonico? - Powiedziałem spokojnie z uśmiechem, a ona jak tylko mnie usłyszała zza swoich pleców od razu odskoczyła kawałek dalej i spojrzała na mnie ostrożnie.
- Skoro wiesz, że jestem demonem to twoja kolej przedstawienia się. - Spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- To że wiem jakiej jesteś rasy nie znaczy że się przedstawiłaś wiesz? - Odparłem i zeskoczyłem z kamieni na grunt. Może zamiast się tak z nią bawić powinienem ją po prostu zabić i pochłonąć jej duszę?
- Dobrze, jestem Nessa a ty? - Powiedziała z lekkim wahaniem po chwili zastanowienia.
- Jestem Insani, a teraz przejdźmy do sedna, zabić cię czy nie? - Wypowiedziałem na głos mojej wewnętrzne rozterki, może uda jej się przekonać mnie do zmiany zdania? Bądź co bądź jest pierwszą osobą z którą rozmawiam, więc dajmy jej szansę.
- Nie! Chciałam bym dotrzymać ci towarzystwa! -spojrzała proszącym wzrokiem… ale co to ma być za prośba?
- Patrząc na ciebie, widzę że byłabyś strasznie upierdliwa. - O cholera… straciłem zainteresowanie… - Dobra, znikaj, nie zabiję cię, straciłem ochotę. - Odpowiedziałem ziewając przy tym i ruszyłem dalej w swoją stronę.
Kiedy zastanawiałem się kiedy ponownie spotka mnie coś wartego uwagi, ta dziewczyna z wcześniej… Nessa? A cholera wie, demonica stała się niewidzialna i zaczęła iść za mną. Co jest z nią nie tak, przeżyła i zamiast uciekać to jeszcze pcha mi się pod ostrze? A zresztą, powiedziałem że jej nie zabiję, więc niech sobie robi co chce.
I tak zleciał nam jakiś czas, ja ciągle kroczyłem przed siebie, zabijając na różne sposób poruszające się bandy bandytów, czerpiąc z tego satysfakcję, a pewna osoba z całych sił starała się nadążyć, w końcu czasem zdarzało mi się biec z podobną prędkością co wcześniej do jakiejś nady więc czasem mnie gubiła, ale zawsze wracała… Ona jest stalkerem czy co?
Minął pierwszy dzień, a później następny i jeszcze jeden, a kiedy ja cieszyłem się z zdobytej mapy od jednego kolesia coś przykuło moją uwagę. A właściwie brak tego czegoś. Moja Stalkerka zniknęła? Zaciekawiony zwiększyłem zasięg percepcji i znalazłem ją, jak leży na ziemi, a kiedy do niej podszedłem, doszedłem do pewnych wniosków, padła z głodu…
- Ty tak na serio? - Zapytałem kucając nad jej głodującym ciałem… Nawet ludzie nie umierają z głodu po trzech dniach… Mnie coś takiego w ogóle nie dotyczy, więc…
< Rozdział pisany w trudach przez naszą dwójkę, proszę o wyrozumiałość XD >
Zmieniłem swoje ciało w czystą negatywną energię i przeniosłem się za jej plecy, a następnie na powrót przyjąłem ludzką postać.
- To chyba ja powinienem o to zapytać, nie uważasz demonico? - Powiedziałem spokojnie z uśmiechem, a ona jak tylko mnie usłyszała zza swoich pleców od razu odskoczyła kawałek dalej i spojrzała na mnie ostrożnie.
- Skoro wiesz, że jestem demonem to twoja kolej przedstawienia się. - Spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- To że wiem jakiej jesteś rasy nie znaczy że się przedstawiłaś wiesz? - Odparłem i zeskoczyłem z kamieni na grunt. Może zamiast się tak z nią bawić powinienem ją po prostu zabić i pochłonąć jej duszę?
- Dobrze, jestem Nessa a ty? - Powiedziała z lekkim wahaniem po chwili zastanowienia.
- Jestem Insani, a teraz przejdźmy do sedna, zabić cię czy nie? - Wypowiedziałem na głos mojej wewnętrzne rozterki, może uda jej się przekonać mnie do zmiany zdania? Bądź co bądź jest pierwszą osobą z którą rozmawiam, więc dajmy jej szansę.
- Nie! Chciałam bym dotrzymać ci towarzystwa! -spojrzała proszącym wzrokiem… ale co to ma być za prośba?
- Patrząc na ciebie, widzę że byłabyś strasznie upierdliwa. - O cholera… straciłem zainteresowanie… - Dobra, znikaj, nie zabiję cię, straciłem ochotę. - Odpowiedziałem ziewając przy tym i ruszyłem dalej w swoją stronę.
Kiedy zastanawiałem się kiedy ponownie spotka mnie coś wartego uwagi, ta dziewczyna z wcześniej… Nessa? A cholera wie, demonica stała się niewidzialna i zaczęła iść za mną. Co jest z nią nie tak, przeżyła i zamiast uciekać to jeszcze pcha mi się pod ostrze? A zresztą, powiedziałem że jej nie zabiję, więc niech sobie robi co chce.
I tak zleciał nam jakiś czas, ja ciągle kroczyłem przed siebie, zabijając na różne sposób poruszające się bandy bandytów, czerpiąc z tego satysfakcję, a pewna osoba z całych sił starała się nadążyć, w końcu czasem zdarzało mi się biec z podobną prędkością co wcześniej do jakiejś nady więc czasem mnie gubiła, ale zawsze wracała… Ona jest stalkerem czy co?
Minął pierwszy dzień, a później następny i jeszcze jeden, a kiedy ja cieszyłem się z zdobytej mapy od jednego kolesia coś przykuło moją uwagę. A właściwie brak tego czegoś. Moja Stalkerka zniknęła? Zaciekawiony zwiększyłem zasięg percepcji i znalazłem ją, jak leży na ziemi, a kiedy do niej podszedłem, doszedłem do pewnych wniosków, padła z głodu…
- Ty tak na serio? - Zapytałem kucając nad jej głodującym ciałem… Nawet ludzie nie umierają z głodu po trzech dniach… Mnie coś takiego w ogóle nie dotyczy, więc…
< Rozdział pisany w trudach przez naszą dwójkę, proszę o wyrozumiałość XD >
Od Nessy do Insaniego - Początek wycieczki i szczur...
Wędrówka i wędrówka to moje obecne zajęcie. Już od dłuższego czasu przemierzam miasta i doliny w poszukiwaniu czegoś interesującego. Widziałam już wiele bitw, intryg czy nawet najzwyklejszych morderstw. Nic nie potrafiło mnie zatrzymać, na dłuższą metę. Chodź, pierwszą osobą, która przykuła moje zainteresowanie był pewien kapłan. Człowiek, który wykorzystywał swoją pozycję do knucia i pozbywania się przeciwników w brutalny sposób. Przynajmniej z nim przez chwilę się nie nudziłam, dopóki nie został zamordowany. W końcu w jednej z mieścin usłyszałam o pewnym przeklętym miejscu. Gdzieś, gdzie podobno sam diabeł się nie zapuszcza – bzdura. Zaintrygowana tym przez kilka dni zbierałam informację, gdzie to jest. Ludzie już na samo wspomnienie Krwawego lasu mieli przerażenie w oczach. To tym bardziej mnie ciągnęło do tego tajemniczego miejsca. Dowiedziałam się, że grasują tam różnej maści potwory oraz wybryki natury. Nikt normalny tam nie jest w stanie przetrwać, oraz że to wylęgarnia złodziei, bandytów, morderców i tak dalej. W końcu po długich negocjacjach z jednym z chłopów, zgodził się wskazać mi, gdzie to jest. Zadowolona jeszcze tego samego dnia wyruszyłam. Znajdywała się dość daleko, więc podróż zajęła mi kilka dni. Zmęczona rozbiłam obozowisko niedaleko i postanowiłam wyruszyć następnego dnia. Nie zdążyłam nawet zmrużyć oka, gdy gdzieś nieopodal słyszałam okrzyki. Spakowałam się i poszłam sprawdzić co się dzieje. Użyłam niewidzialności by znaleźć się jak najbliżej grupy mężczyzn. Usłyszałam coś o rabunku i kryjówce w lesie. Mimo, że pierwotnie chciałam udać się tam jutro to nie mogłam czekać. Przewodnicy się przydadzą i sumie mięso armatnie też. Kolesie błądzili przez dobrą godzinę, zanim zdecydowali się rozbić obóz. Gdy już miałam się oddalić poczułam nagle coś... niepokojącego. Odeszłam w bezpieczniejsze miejsce i czekałam. Na mutanty? Potwory? Czy szaleńców? Nie byłam w stanie przewidzieć tego co nadchodzi. Jednak po chwili ujrzałam mężczyznę, który z obłąkanym wzrokiem spoglądał na przeciwników. Instynkt podpowiadał mi ucieczkę, jednak byłam zbyt zaintrygowana tym co może się wydarzyć. I tym sposobem, byłam świadkiem jak świrus masakruje przeciwników jednego po drugim. Kim on do cholery jest?! -Tylko to miałam w głowie. Nim się zorientowałam, nikt już nie został po za mną skitraną za skałami. Gdy usłyszałam, jak mnie woła i zmierza w moim kierunku zamarłam. Wyczuł mnie? Pomimo bycia niewidzialną i zamaskowania, dokonał tego. Już rozumiałam co ludzie mieli na myśli, że żyją tu potwory. Był zbyt silny na walkę, a skoro wyczuł mnie to i ucieczka odpada. Wskoczyłam na samą górę skały i usiadłam sobie. A co, przynajmniej mu się przyjrzę. Im dłużej mu się przyglądałam, tym bardziej czułam jak coś złego mnie otacza. Jestem demonem i opętanie nie wchodzi w grę, ale kto wie co tu jeszcze może być. Uśmiechnęłam się z aprobatą, że w końcu ktoś potrafił mnie zaintrygować.
-Kim ty do cholery jesteś psycholu? -Nie mogąc już dłużej wytrzymać, palnęłam...
<Insani? Pamiętaj o niezabijaniu! XD>
Od Insaniego do Nessy - Początek wycieczki i szczur...
- No i co? Idę tak już kilka godzin i nic tu nie ma do cholery! - Wykrzyczałem w pustą przestrzeń, opuściłem dom i co? Nuda! Nie spodziewałem się zaraz za pierwszym pagórkiem będzie piękna krwawa wojna, ale by nie spotkać żadnego żywego stworzenia przez tak długi czas? No zlitujcie się!
Nie wiedząc w którą stronę iść, ruszyłem na północ, od swojego domu i tak się włóczę do teraz. Żadnych zwierząt, a tym bardziej ludzi, czy Krwawy Las, aż tak wszystkich przeraża? Mam nadzieję że nie okaże się zaraz że cały kontynent wymarł… O? Chyba niepotrzebnie się martwiłem~!
Wyczuwając słabą krwawą aurę w lesie który był na wzgórzu przede mną, nie czekałem i ruszyłem biegiem w jego stronę. Chyba nie muszę mówić, że jestem bardzo szybki, prawda? Może powinienem zmienić formę, by szybciej się tam znaleźć? Chociaż już teraz biegnę szybciej niż koń w galopie… a, nie ważne. Ruch to zdrowie!
Przyspieszyłem jeszcze trochę bieg i skupiłem się na aurze którą wyczułem. Ludzka, patrząc po jej sile, to nic więcej jak tylko bandyci, ale lepsze to niż nic! Przynajmniej zabije nudę~~
Po kilku minutach wbiegłem do lasu, a bieg przez korzenie, między drzewami i tak dalej, nie był dla mnie szczególnie uciążliwy, więc szybko znalazłem moje cele. Obecnie siedzieli wokół ogniska i opowiadali o tym jak to się im ostatnio nie powodzi, jak to ciężko jest być teraz bandytą i tak dalej i tak dalej. Chlali przy tym ile się tylko dało, ale to dobrze, są przygotowani do zabawy! Bez cienia zawahania zeskoczyłem z małego klifu przy którym rozbili obóz i wylądowałem pośród nich, w takim miejscu by wszyscy mnie widzieli.
- Kim ty do cholery jesteś?! - Człowiek, który chyba był ich szefem, odezwał się do mnie i sięgnął po swój topór. Był chyba najbardziej trzeźwy z nich wszystkich, normalnie nie powinno się zaczynać od najgrubszej ryby, ale walić to.
Nic mu nie odpowiedziałem tylko wskazałem go rękę i prowokacyjnie pomachałem by na mnie ruszył. Może i nie był pijany, ale na pewno nie trzeźwy, więc łatwo dał się sprowokować i ruszył na mnie. Ja w między czasie, roztoczyłem negatywną energię wokół ich obozu by nikt nie mógł uciec. Szefuncio wziął wielki zamach i wyprowadził cios z góry. Nie próbowałem się nawet obronić, czy zrobić uniku. Jego cios uderzył w moje lewe ramię, odcinając mi rękę. Gdyby nie zrobił nawet tego byłbym bardzo rozczarowany.
- HAHAHAHAHA! CO to ma być do cholery! - Roześmiał się głośno, a reszta zaczęła się śmiać razem z nim. - Wparowałeś tu tylko po to byśmy cię zabili?! Ciekawy sposób na samobójstwo! HAHAHA! - Taaak, czas chyba zaczynać~~
Nic nie mówiłem, ale z mojego ramienia wypłynęła mroczne energia, która sięgnęła po moją odciętą rękę i wstawiła na swoje miejsce, nawet moje ubranie było całe.
- Moja kolej! - Powiedziałem do oszołomionego szefa, który nie wierzył w to co właśnie zobaczył. Wbiłem moją dłoń w jego brzuch, mógłbym go przebić na wylot, ale po co? Kiedy moja dłoń była już w środku, zacząłem z niej uwalniać negatywną energię. Ofiara zaczęła krzyczeć, ale nie czy kogoś to dziwi? W następnej sekundzie jego kości mięśnie, krew i cała reszta zaczęły się ze sobą mieszać, skóra się rozerwała i została pochłonięta przez ten miszmasz, kiedy wszystko już się wymieszało, wchłonąłem go całego do mojego ciała razem z duszą, która aż krzyczała nad swoim losem. Mniam~~
- A więc - Przemówiłem do reszty tej nic nieznaczącej bandy, która szczała po gaciach. - Zaczynamy?!
Moje ofiary chciały uciekać, ale nie ma ucieczki z tej izolatki! Każdą z nich zajmowałem się powoli, na inny sposób, najczęściej zostawiając ich z takim zdeformowanym ciałem, by się jeszcze trochę popławili we własnym szaleństwie zanim ich pożrę. Dopiero kiedy mi się to znudziło pochłonąłem ich wszystkich, razem z barierą.
- A więc, wyjdziesz sam szczurze, czy mam się do ciebie pofatygować?! - Krzyknąłem w stronę osoby która chowała się za głazami, powoli idąc w jej stronę.
< Szczurze? Gotowa na przygody~? :3 >
Nie wiedząc w którą stronę iść, ruszyłem na północ, od swojego domu i tak się włóczę do teraz. Żadnych zwierząt, a tym bardziej ludzi, czy Krwawy Las, aż tak wszystkich przeraża? Mam nadzieję że nie okaże się zaraz że cały kontynent wymarł… O? Chyba niepotrzebnie się martwiłem~!
Wyczuwając słabą krwawą aurę w lesie który był na wzgórzu przede mną, nie czekałem i ruszyłem biegiem w jego stronę. Chyba nie muszę mówić, że jestem bardzo szybki, prawda? Może powinienem zmienić formę, by szybciej się tam znaleźć? Chociaż już teraz biegnę szybciej niż koń w galopie… a, nie ważne. Ruch to zdrowie!
Przyspieszyłem jeszcze trochę bieg i skupiłem się na aurze którą wyczułem. Ludzka, patrząc po jej sile, to nic więcej jak tylko bandyci, ale lepsze to niż nic! Przynajmniej zabije nudę~~
Po kilku minutach wbiegłem do lasu, a bieg przez korzenie, między drzewami i tak dalej, nie był dla mnie szczególnie uciążliwy, więc szybko znalazłem moje cele. Obecnie siedzieli wokół ogniska i opowiadali o tym jak to się im ostatnio nie powodzi, jak to ciężko jest być teraz bandytą i tak dalej i tak dalej. Chlali przy tym ile się tylko dało, ale to dobrze, są przygotowani do zabawy! Bez cienia zawahania zeskoczyłem z małego klifu przy którym rozbili obóz i wylądowałem pośród nich, w takim miejscu by wszyscy mnie widzieli.
- Kim ty do cholery jesteś?! - Człowiek, który chyba był ich szefem, odezwał się do mnie i sięgnął po swój topór. Był chyba najbardziej trzeźwy z nich wszystkich, normalnie nie powinno się zaczynać od najgrubszej ryby, ale walić to.
Nic mu nie odpowiedziałem tylko wskazałem go rękę i prowokacyjnie pomachałem by na mnie ruszył. Może i nie był pijany, ale na pewno nie trzeźwy, więc łatwo dał się sprowokować i ruszył na mnie. Ja w między czasie, roztoczyłem negatywną energię wokół ich obozu by nikt nie mógł uciec. Szefuncio wziął wielki zamach i wyprowadził cios z góry. Nie próbowałem się nawet obronić, czy zrobić uniku. Jego cios uderzył w moje lewe ramię, odcinając mi rękę. Gdyby nie zrobił nawet tego byłbym bardzo rozczarowany.
- HAHAHAHAHA! CO to ma być do cholery! - Roześmiał się głośno, a reszta zaczęła się śmiać razem z nim. - Wparowałeś tu tylko po to byśmy cię zabili?! Ciekawy sposób na samobójstwo! HAHAHA! - Taaak, czas chyba zaczynać~~
Nic nie mówiłem, ale z mojego ramienia wypłynęła mroczne energia, która sięgnęła po moją odciętą rękę i wstawiła na swoje miejsce, nawet moje ubranie było całe.
- Moja kolej! - Powiedziałem do oszołomionego szefa, który nie wierzył w to co właśnie zobaczył. Wbiłem moją dłoń w jego brzuch, mógłbym go przebić na wylot, ale po co? Kiedy moja dłoń była już w środku, zacząłem z niej uwalniać negatywną energię. Ofiara zaczęła krzyczeć, ale nie czy kogoś to dziwi? W następnej sekundzie jego kości mięśnie, krew i cała reszta zaczęły się ze sobą mieszać, skóra się rozerwała i została pochłonięta przez ten miszmasz, kiedy wszystko już się wymieszało, wchłonąłem go całego do mojego ciała razem z duszą, która aż krzyczała nad swoim losem. Mniam~~
- A więc - Przemówiłem do reszty tej nic nieznaczącej bandy, która szczała po gaciach. - Zaczynamy?!
Moje ofiary chciały uciekać, ale nie ma ucieczki z tej izolatki! Każdą z nich zajmowałem się powoli, na inny sposób, najczęściej zostawiając ich z takim zdeformowanym ciałem, by się jeszcze trochę popławili we własnym szaleństwie zanim ich pożrę. Dopiero kiedy mi się to znudziło pochłonąłem ich wszystkich, razem z barierą.
- A więc, wyjdziesz sam szczurze, czy mam się do ciebie pofatygować?! - Krzyknąłem w stronę osoby która chowała się za głazami, powoli idąc w jej stronę.
< Szczurze? Gotowa na przygody~? :3 >
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Template by...
Eilay
Zireael Graphic
Zireael Graphic