Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insani. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Insani. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 grudnia 2019

Od Insaniego do Olimpii - Podróż warta swojej ceny

- By zostać członkiem mojej rasy wystarczy udać się do krwawego lasu i dać się wypaczyć. - Odparł chłopak, lekko przy tym ziewając. Może cię też wypaczyć ktoś z tej rasy, czyli dla przykładu ja. - Mówiąc to uśmiechnął się niebezpiecznie, a jego oczy zaświeciły. - A co do zmian… Zmienia się wszystko i nie można stwierdzić na co. Jeśli staniesz się taka jak ja, to twoim życiowym celem stanie się podążanie za swoimi pragnieniami, ale jakie one będą po wypaczeniu? Chętnie bym to zobaczył~~
    Nic już więcej nie powiedział i położył się na ziemi. Jego towarzyszka jeszcze przez chwilę w milczeniu na niego patrzyła i wróciła do pracy, choć widać było że słowa Insaniego zmusiły ją do pewnych przemyśleń.
    Oboje nic nie mówili, Olimpia powoli kończyła zmiany w stroju chłopaka, oraz naprawiała swoje ubrania. Chłopak natomiast wysłał swoją energię na zwiady. Znalazł wyjście, kilka skrzyń skarbów, parę pułapek oraz prawdopodobnie cel ich podróży. Jednak to nie tego szukał. Chciał znaleźć miejsce z którego twórca labiryntu ich obserwuje i kontroluje to miejsce. No bo albo to była żywa osoba, ale labirynt został tak stworzony by sam z siebie móc dostosowywać się do sytuacji, co wcale nie było nie możliwe.
    - Skończyłam. - Powiedziała po pewnym czasie Olimpia i oddała chłopakowi szatę. Ten od razu ją założył i kiwnął głową. Dziewczyna widocznie się ucieszyła że chłopakowi się spodobało bo westchnęła z ulgą i uśmiechnęłą się.
    - Chociaż w sumie to mi się już ten strój znudził. - Powiedział nagle i równo z jego słowami, jego ubranie zostało wchłonięte przez ciało, a po chwili pojawiło się nowe. Od pasa w górę miał założoną koszulkę bez rękawów, a od pasa w dół były to spodnie moro. Wisienką na torcie jego zmiany wyglądu było związanie włosów kawałkiem nitki. W sekundę przed Olimpią pojawiła się całkowicie nowa osoba. - Okej chodźmy. - Zanim dziewczyna zdążyła cokolwiek powiedzieć, ręka chłopaka ponownie ją owinąć, a on wyskoczył w górę.
    Wskoczył w korytarz który był ukryty wysoko w górze, a do tego był dość mały więc można było go przeoczyć z dołu. Nie zatrzymując się na długo, Insani wystrzelił do przodu. Oczywiście tym samym zaczął aktywować każdą możliwą pułapkę, jednak żadna nie była wstanie go zadrasnąć, to samo tyczy się dziewczyny, która była chroniona przez jego kończynę. W czasie biegu kilka razy natrafili na rozwidlenia, ale chłopak już wcześniej wyznaczył sobie trasę i nie zatrzymywał się na nich nawet na chwilę. Ku jego rozczarowaniu, nie było im też dane spotkać żadnych przeciwników na ich trasie. Tylko lepiej lub gorzej przemyślane pułapki.
    Po około godzinie forsowania każdej możliwej pułapki na ich drodze w końcu wyszli z małego korytarzu i wylądowali w wielkiej sali. Z jej sufitu, ścian i podłoża wyrastały kryształy które dawały światło, a sama jaskinia sprawiała wrażenie że nie została stworzona razem z labiryntem. Bardziej że to labirynt został stworzony dla tego miejsca, co potwierdzało także uczucie jakie dawał chłopakowi zaabsorbowany przez niego fragment przedmiotu. W środku wielkiej jaskini był wrak statku o pokaźnych rozmiarach. Jako że chłopa już wcześniej znalazł to miejsce nie tracił czasu na podziwianie widoków i od razu chciał wystrzelić do przodu, jednak nagle coś się zaczęło szamotać. Spojrzał na swoją lewą rękę i przypomniał sobie że przecież jeszcze ona tu jest, a ona ewidentnie chciałą by ją wypuściał. Spełnił jej prośbę i uwolnił ją z kokonu.
    - Witamy na mecie. - Powiedział ze śmiechem, patrząc jak dziewczyna próbuje stanąć na zdrętwiałych nogach.

piątek, 6 grudnia 2019

Od Insaniego do Olimpii - Podróż warta swojej ceny

‘Czy on stara się rzucić mi wyzwanie?’ - Pomyślał Insani niszcząc po raz kolejny ścianę która ponownie szybko się odbudowała. Był on w stanie wyzwolić jeszcze więcej mocy, ale nie zrobił tego. Dlaczego? Zwyczajnie uznał że to już będzie nudne. Kiedy myślał przez chwilę co zrobić by nie było tak nudno, nagle zerwał się silny prąd który wyrzucał wszystko z powrotem na górę. Zanim prąd porwał Insaniego, ten przedłużył swoją rękę, oraz zmienił swoje palce tak, by mógł wbić je w ścianę i w ten sposób ich przytrzymać. Zadziałało bez problemu.
    ‘Jak znam życie to zaraz przyleci. O wilku mowa.’ - Ledwo co o niej pomyślał i Olimpia właśnie leciała w jego stronę. Zanim go minęła złapał ją drugą ręką i spojrzał na nią. Suczka popatrzyła na niego zdziwiona, następnie na jego rękę, a później błagalnie na swój ogon. Jej ogonek był gryziony przez piranie, które jak tylko zobaczyły chłopaka zwyczajnie uciekły.
    Po “uporaniu się” z piraniami, Insami ponownie spojrzał na suczkę i zobaczył że zaczyna brakować jej powietrza. Po chwili zamieniła się w ludzką postać i zaczęła gorączkowo wskazywać na swoje usta i gardło, jakby bojąc się że chłopak nie zrozumie.
    ‘Czy ona myśli że mogę rozwiązać każdy problem? No cóż, ten mogę.’ - Puścił dziewczynę, jednak zanim porwał ją prąd, złapał ją za pierś, a jego dłoń kilka sekund po zetknięciu się z jej ciałem zaczęła się z nim łączyć. Po chwili wykorzystując to połączenie zaczął wysyłać do jej ciała powietrze. Jakby nie patrzeć to jego ciało to kumulacja energii więc on nie potrzebuje powietrza, konkretniej tlenu, który specjalnie dla niej zaczął pobierać z wody. Następnie by móc ją mocniej przytrzymać, ręka którą ją trzymał zaczęła się wydłużać jakby była zrobiona z gumy i owinęła się wokół niej.
   

środa, 20 listopada 2019

Od Insaniego do Olimpii - Podróż warta swojej ceny

- Strasznie gadatliwe z ciebie stworzenie. - Odpowiedział obojętnie na lawinę pytań i spojrzał na owe “stworzenie”. Obejrzał jej ciało od góry do dołu i przez głowę przeszła mu myśl że całkiem niezła z niej “suczka”. Żart marnych polotów, ale to był po prostu na swój sposób komplement… chyba? - Nie jest to coś co będzie umiał każdy z mojej rasy, jest to konkretnie moja umiejętność, choć nie wykluczone że ktoś może mieć podobną. Więc o ile nie zmienisz się w to samo co ja, raczej nie ma szansy byś mogła się tego nauczyć. - ‘A może by ją tak przemienić? To mogłoby być jeszcze bardziej interesujące, ciekawe jak zachowywała by się po spaczeniu umysłu, albo jaką rządzą by się kierowała.’ - Nie odczuwam bólu w ten sam sposó co ty, pomijając fakt że nie mam jako takiego działającego układu nerwowego, to inaczej odczuwam tego typu bodźce, ale ciebie na pewno by bolało, choć możesz sprawdzić jak mi nie wierzysz. I tak, jest to część mnie i mogę z nią robić co mi się podoba. Spróbuj to ogarnąć i nie podchodź pod linię strzału. - Zakończywszy odpowiadanie, oraz rozdawanie rozkazów, ruszył dalej. 
Szedł dalej w głąb miejsca życia potworów i wchłaniał te które były dla niego nowe, nie ważne czy były one potężne, czy posiadały specjalne umiejętności, nie miało to zbyt wielkiego znaczenia, ważne że miały stać się częścią jego kolekcji. Kiedy tak sobie szedł, wyczuł że pojawił się kolejny ciekawy potwór który tym razem próbował zaatakować go spod ziemi. Chłopak ciekawy jak potwór to rozegra, specjalnie dla niego nawet zatrzymał się w miejscu i poczekał na atak, nie musiał długo czekać. Po chwili wokół chłopaka pojawiło się mnóstwo zębów wyższych od niego i w tym samym czasie wszystkie skierowały się do wewnątrz jamy ustnej w której stał chłopak. Spod jego stóp zaczęły wykopywać się macki i owinęły jego nogi by nie mógł uciec. Ten jednak zbytnio się tym nie przejął. Zębiska w końcu dotarły do jego ciała i … no cóż, popękały jak zrobione ze szkła. Potwór oczywiście wydał z siebie przeraźliwy krzyk, a chłopak rozczarowany tak nudnym atakiem, powiększył kilkukrotnie swoją rękę i wbił ją w ziemię, chwytając potwora, wyciągając go na powierzchnię i miażdżąc, pod koniec pochłaniając go.

sobota, 16 listopada 2019

Od Insaniego do Olimpii - Podróż warta swojej ceny

Insanagi widział jak dziewczyna zlatuje w dół i zaczyna zjeżdżać. Użył swoich duchów by zbadać już całą okolicę i wiedział że jest tam labirynt. Nie powiedział jej o tym gdyż go to trochę bawiło jak próbowała odnaleźć przejście. Może aż tak mu się nudziło że takie coś go rozśmiesza? Nie potrafił sobie odpowiedzieć na to pytanie, jednak nie przejmował się tym. Skoro go rozśmiesza to jeszcze jej nie zabije i ruszy dalej.
    Jego ręka wystrzeliła w kierunku jakiegoś drzewa i wyrwała z niego spory kawałek kory. Następnie chłopak zeskoczył w dół i tak jak dziewczyna wcześniej zjechała do podziemi na tyłku tak on zjechał na desce. Zdjął z siebie górną część kimona, bo uznał że zbyt mu będzie przeszkadzać i ruszył w dół. Zjazd był na tyle szeroki że bez problemu mógł przejechać. Pochylił się jeszcze do przedu i jeszcze bardziej zwiększył prędkość, znacznie przekraczając to jak szybko jechała tamta dziewczyna. Po chwili trasa się skończyła a on wystrzelił w górę. Jego prowizoryczny pojazd poleciał gdzieś w kąt, a on sam bez problemu wylądował na nogach i tylko spojrzał na dziewczynę. WIdząc jak bardzo się od tego wszystkiego pobrudził tylko pokręcił rozczarowany głową. A następnie spojrzał w stronę labiryntu.
    - Myślisz że dasz radę ominąć pułapki które tam są? - Zapytał i spojrzał na nią kątem oka. Widział że przez chwilę się zawahała ale miała w oczach pewność siebie.

środa, 13 listopada 2019

Od Insaniego do Olimpii - Podróż warta swojej ceny

- Bez smaku… - Mruknął po wzięciu kilku gryzów Insanagi. - Nie mogliście przygotować czegoś lepszego? - Powiedział do leżącego na ziemi mężczyzny.
Mężczyzna leżał na ziemi w kałuży krwi, z obciętymi nogami, oraz złamaną jedną ręką. Chciał wrzeszczeć z bólu, złości, wszystkich tych skumulowanych w nim emocji, ale mimo tego nie mógł wydobyć z siebie ani słowa. Jedno uczucie pośród tego chaosu który miał w głowie dominowało i skutecznie go uciszyło. Strach. Widział jak skończył jego kolega, który wcześniej krzyczał, tortury którym został poddany w jakże krótkim czasie na tyle mocno wyryły się w jego głowie że nie był wstanie wydobyć z siebie słowa. Chłopak przed nim od dłuższego czasu nic nie zrobił, więc zaczął się powoli uspokajać i jeszcze bardziej bać, bo zaczęło do niego dokładnie docierać co się stało w tak niewielkim odstępie czasu.
Byli bandytami, może nie byli jakąś sporą grupą, jednak na tyle silną, by władze nie mogły ich zaatakować od tak. Byli ostrożni, ale i pewni siebie. I w dzień w którym akurat cała banda była w bazie by odpocząć, znikąd do ich bazy wparował jakiś mężczyzna. Wygląda dość młodo i od samego początku było widać że jest z nim coś nie tak, może gdyby bardziej się nad tym zastanowili to zrozumieliby że coś jest nie tak, jednak oczywiście że tego nie zrobili. Zaczęli się na niego rzucać, wyklinać i już zastanawiali się jak można go wykorzystać w zyskach. Jednak pomimo słyszenia tego wszystkiego, chłopak tylko lekko się uśmiechnął, wyciągnął broń i raz się zamachnął. W tym momencie zaczęła się rzeź.

niedziela, 17 marca 2019

Od Insaniego do Saber - Głębiny

- To naprawdę wszystko na cię stać? - Zapytał chłopak uśmiechnięty od ucha do ucha, a przed nim leżał mag. Był to już bardzo stary mężczyzna, praktycznie łysy, ale z długą siwą brodą, przynajmniej miał taką przed walką, teraz została już przycięta.
- Uhh… Żałosny potwór… - Wysyczał przez zęby staruszek i spróbował się podnieść na równe nogi, ale szybko z powrotem znalazł się na ziemi. Obecnie byli jedynymi osobami w pomieszczeniu. Było to podziemne laboratorium starego maga. Obecnie ciężko by było to rozpoznać, w końcu chłopak przed nim bardzo lubił niszczyć wszystko w zasięgu wzroku.
- Mówisz że jestem żałosny, ale to ty przecież umierasz, kto tu jest niby żałosny? - Zapytał chłopak i ponownie się roześmiał, naprawdę bawiła go ta sytuacja. - I co teraz? Byłeś taki pewny siebie, naprawdę liczyłem że pokażesz mi coś ciekawego. - Westchnął zrezygnowany i zamachnął się swoją bronią, pozbywając się całej krwi z ostrza.
Tracąc zainteresowanie konającym wrogiem, chłopak zaczął się rozglądać po tym co zostało z laboratorium, choć nie zostało tego wiele. Podniósł dziennik i jakby nigdy nic zaczął go przeglądać, nie zwracając nawet że autor owego dzieła zabija go wzorkiem.
- Haha, całkiem niezłe badania tu prowadziłeś. - Odezwał się chłopak po kilku minutach lektury. - Kto by pomyślał że taki szarak jak ty, będzie w stanie wpaść na coś takiego? - Przeczytał jeszcze kilka następny stron i dziennik został wchłonięty przez jego ciało.
- Ktoś ci to zlecił? Kradzież moich badań?! - Pomimo swojego nieciekawego stanu, kiedy tylko pomyślał że ta katastrofa, która stała przed nim i uśmiechała się do niego, została spowodowana przez czyjąś chciwość, poczuł jak jego ciało ogarnia nowy przypływ siły.  - Kto ci to zlecił?! Gadaj!!! - Jakimś sposobem udało mu się podnieść na równe nogi, choć wyglądał jakby mógł się przewrócić w każdej chwili.
- Ej, ej ej. Spokojnie, zagalopowałeś się trochę. - Powiedział chłopak powstrzymując śmiech. - Nikt mi tego nie zlecił, jest tylko jeden powód dla którego to wszystko cię spotkało, chcesz wiedzieć? - Pomimo tego że znał odpowiedź i tak postanowił zapytać.
Mag nic mu nie odpowiedział, tylko patrzył na niego wzrokiem jakby chciał go rozerwać na strzępy. Chłopak podszedł do niego spokojny krokiem, przytrzymał go za ramiona i najzwyczajniej w świecie wyjawił swój powód.
- Ponieważ uznałem że tak będzie interesująco. - Wyjaśnił, to w taki sposób jakby właśnie opowiadał o pogodzie która nie zmienia się od kilku dni. Staruszek zamarł. Tak bardzo chciał się dowiedzieć co było powodem tej katastrofy która na niego spadła. Chciwość? Nienawiść? Może złamał jakieś święte prawa i to miała być jego boska kara? Nie. Jedynym powodem był kaprys jakiegoś, w jego mniemaniu, dzieciaka który miał siłę by robić co mu się podoba. Jego umysł w tej właśnie chwili, rozsypał się. Chłopak puścił jego ramiona, a ten upadł na podłogę. - No cóż, mam nadzieję że zaspokoiłem twoją ciekawość. A teraz żegnam. - Odwrócił się i pomachał mu na pożegnanie, nie zainteresował się nawet tym, by go dobić.
- Hahahaha! - Kiedy chłopak już miał wyjść, nagle rozległ się głośny śmiech, stary umierający z wykrwawienia mag, śmiał się jakby jutra miało nie być. No cóż, w jego przypadku to prawda. - Chciałbym ci powiedzieć naprawdę wiele rzeczy, ale… - Zaczął rozmowę i ponownie podniósł się na równe nogi, tym razem jednak stał tak, jakby nic mu nie było. - Nie sądze by cokolwiek do ciebie dotarło, dlatego właśnie… Pozwolę ci zobaczyć wyniki moich badań. - Skończył mówić i złączył razem dłonie. W następnej chwili przestrzeń w całym pomieszczeniu zaczęła się rozpadać, a razem z nią ciało i dusza maga. - Mam nadzieję że spotka cię najgorszy możliwy dla ciebie los. - Dodał tylko i rozpadł się, a sekundę po nim, rozpadła się przestrzeń.
Chłopak który jeszcze chwilę temu był w laboratorium , teraz wędrował gdzieś w przestrzeni, chwilę później poczuł że wylądował gdzieś na kamieniach. Chciał się podnieść, lecz zanim zdążył to zrobić, usłyszał nad sobą kobiecy głos.
- Żyjesz?


< Saber? >

wtorek, 29 stycznia 2019

Od Insaniego do Nessy - Początek podróży i szczur...

- Jak dalej się będziesz tak ociągać to cię zostawię. - Ostrzegłem po raz kolejną moją kulę u nogi. Kiedy wtedy mówiła że chce tylko za mną łazić, to mi to nie robiło różnicy, więc się zgodziłem, a możliwości zjedzenia jakiegoś smacznego jedzenia była kusząca, jednak…
- Ja mam rozwiązanie problemu, zwolnij! Gdzie ci się tak śpieszy do cholery?! - Wykrzyczała pojawiając się obok mnie, cała zdyszana. Nie mogła sobie poradzić z moim tempem, więc musiałem się zatrzymywać, a kiedy tylko ją ignorowałem, to darła się wniebogłosy, bym czekał, co było jeszcze gorsze niż czekanie, dlaczego ja jej jeszcze nie zabiłem?
- Nie, po prostu nie zostawiaj z tyłu, to jest, to znacznie przyjemniejsza opcja. - Nie dość że mnie spowalnia, to jeszcze jak do tej pory, nigdzie nie było tego “smacznego jedzenia” o którym mówiła, eh.
- To jest prawie że niewykonalne! - Wykrzyczała łapiąc oddech. - I właśnie pomyślałeś że jedzenie które przyrządzam, nie jest smaczne prawda? - Powiedziała to z taką twarzą i aurą, że zwykli ludzie pewnie by się jej przestraszyli, ale…
- Tak i mówienie że brakuje ci składników, to żadne usprawiedliwienie. - Tłumaczy się ciągle, że w tym lesie, nie ma nawet dobrych ziół by dobrze przyprawić posiłek, ale mnie to jakoś nie obchodzi.
- Jeszcze zobaczysz, poczekaj aż dojdziemy do jakiegoś miasta i kupię składniki, wtedy się przekonasz jak wybitne są moje umiejętności! - Powiedziała zdeterminowana. Chyba bardzo potrzebuje czegoś co podniesie jej samoocenę, bo ostatnio to tylko leci w dół.
- Sądziłem że będziesz przynajmniej dobrą służącą, ale zastanawiam się czy nazywanie cię kulą u nogi nie jest przypadkiem dla tej kuli obrazą, eh. - Im więcej o tym myślę, tym większą mam ochotę ją tu zostawić...
- Nie jestem wcale żadną kulą u nogi! I czy powiedziałeś że jestem służącą. - Zapytała z dziwnym wyrazem twarzy, jednak jest coś ważniejszego.
- Padnij. - Powiedziałem tylko to, ale ona od razu padła na ziemię. I dobrze, bo w następnej sekundzie, w miejscu gdzie jej tors łączył się z szyją, powietrze przeciął ogon jakiejś bestii. Co ważniejsze, nie było jej widać, kamuflaż czy coś w tym stylu. Następnym celem tej bestii byłem ja i się na mnie rzuciła. - Co za nuda. - Skomentowałem i złapałem ogon który leciał w moją stronę, następnie przyciągnąłem tego głupiego zwierza do siebie, złapałem go za głowę i zmiażdżyłem ją.
- Okej, masz kolejną szansę, by popisać się umiejętnościami kulinarnymi. - Powiedziałem do podnoszącej się z ziemi dziewczyny. - Jak się spiszesz, to oficjalnie przestaniesz być kulą u nogi i zostaniesz służącą, więc lepiej się postaraj. Kawałek dalej jest mała polana, tam rozbijemy obóz. - Po przekazaniu jej tego wszystkiego, wziąłem stwora ze sobą i ignorując ją ruszyłem w stronę polany.


< Cieszysz się? Przejdziesz ewolucję! Jeśli się postarasz :3 >

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Od Insaniego do Nessy - Początek wycieczki i szczur...

- Kim ty do cholery jesteś psycholu?! - Wykrzyczała demonica siadając na głazie, za którym jeszcze przed chwilą się chowała. 
 Zmieniłem swoje ciało w czystą negatywną energię i przeniosłem się za jej plecy, a następnie na powrót przyjąłem ludzką postać. 
 - To chyba ja powinienem o to zapytać, nie uważasz demonico? - Powiedziałem spokojnie z uśmiechem, a ona jak tylko mnie usłyszała zza swoich pleców od razu odskoczyła kawałek dalej i spojrzała na mnie ostrożnie. 
 - Skoro wiesz, że jestem demonem to twoja kolej przedstawienia się. - Spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem. 
 - To że wiem jakiej jesteś rasy nie znaczy że się przedstawiłaś wiesz? - Odparłem i zeskoczyłem z kamieni na grunt. Może zamiast się tak z nią bawić powinienem ją po prostu zabić i pochłonąć jej duszę? 
 - Dobrze, jestem Nessa a ty? - Powiedziała z lekkim wahaniem po chwili zastanowienia. 
 - Jestem Insani, a teraz przejdźmy do sedna, zabić cię czy nie? - Wypowiedziałem na głos mojej wewnętrzne rozterki, może uda jej się przekonać mnie do zmiany zdania? Bądź co bądź jest pierwszą osobą z którą rozmawiam, więc dajmy jej szansę. 
- Nie! Chciałam bym dotrzymać ci towarzystwa! -spojrzała proszącym wzrokiem… ale co to ma być za prośba? 
 - Patrząc na ciebie, widzę że byłabyś strasznie upierdliwa. - O cholera… straciłem zainteresowanie… - Dobra, znikaj, nie zabiję cię, straciłem ochotę. - Odpowiedziałem ziewając przy tym i ruszyłem dalej w swoją stronę. 
Kiedy zastanawiałem się kiedy ponownie spotka mnie coś wartego uwagi, ta dziewczyna z wcześniej… Nessa? A cholera wie, demonica stała się niewidzialna i zaczęła iść za mną. Co jest z nią nie tak, przeżyła i zamiast uciekać to jeszcze pcha mi się pod ostrze? A zresztą, powiedziałem że jej nie zabiję, więc niech sobie robi co chce. 
 I tak zleciał nam jakiś czas, ja ciągle kroczyłem przed siebie, zabijając na różne sposób poruszające się bandy bandytów, czerpiąc z tego satysfakcję, a pewna osoba z całych sił starała się nadążyć, w końcu czasem zdarzało mi się biec z podobną prędkością co wcześniej do jakiejś nady więc czasem mnie gubiła, ale zawsze wracała… Ona jest stalkerem czy co? 
Minął pierwszy dzień, a później następny i jeszcze jeden, a kiedy ja cieszyłem się z zdobytej mapy od jednego kolesia coś przykuło moją uwagę. A właściwie brak tego czegoś. Moja Stalkerka zniknęła? Zaciekawiony zwiększyłem zasięg percepcji i znalazłem ją, jak leży na ziemi, a kiedy do niej podszedłem, doszedłem do pewnych wniosków, padła z głodu… 
 - Ty tak na serio? - Zapytałem kucając nad jej głodującym ciałem… Nawet ludzie nie umierają z głodu po trzech dniach… Mnie coś takiego w ogóle nie dotyczy, więc… 

< Rozdział pisany w trudach przez naszą dwójkę, proszę o wyrozumiałość XD > 

Od Insaniego do Nessy - Początek wycieczki i szczur...

- No i co? Idę tak już kilka godzin i nic tu nie ma do cholery! - Wykrzyczałem w  pustą przestrzeń, opuściłem dom i co? Nuda! Nie spodziewałem się zaraz za pierwszym pagórkiem będzie piękna krwawa wojna, ale by nie spotkać żadnego żywego stworzenia przez tak długi czas? No zlitujcie się!
 Nie wiedząc w którą stronę iść, ruszyłem na północ, od swojego domu i tak się włóczę do teraz. Żadnych zwierząt, a tym bardziej ludzi, czy Krwawy Las, aż tak wszystkich przeraża? Mam nadzieję że nie okaże się zaraz że cały kontynent wymarł… O? Chyba niepotrzebnie się martwiłem~!
 Wyczuwając słabą krwawą aurę w lesie który był na wzgórzu przede mną, nie czekałem i ruszyłem biegiem w jego stronę. Chyba nie muszę mówić, że jestem bardzo szybki, prawda? Może powinienem zmienić formę, by szybciej się tam znaleźć? Chociaż już teraz biegnę szybciej niż koń w galopie… a, nie ważne. Ruch to zdrowie!
 Przyspieszyłem jeszcze trochę bieg i skupiłem się na aurze którą wyczułem. Ludzka, patrząc po jej sile, to nic więcej jak tylko bandyci, ale lepsze to niż nic! Przynajmniej zabije nudę~~
 Po kilku minutach wbiegłem do lasu, a bieg przez korzenie, między drzewami i tak dalej, nie był dla mnie szczególnie uciążliwy, więc szybko znalazłem moje cele. Obecnie siedzieli wokół ogniska i opowiadali o tym jak to się im ostatnio nie powodzi, jak to ciężko jest być teraz bandytą i tak dalej i tak dalej. Chlali przy tym ile się tylko dało, ale to dobrze, są przygotowani do zabawy! Bez cienia zawahania zeskoczyłem z małego klifu przy którym rozbili obóz i wylądowałem pośród nich, w takim miejscu by wszyscy mnie widzieli.
 - Kim ty do cholery jesteś?! - Człowiek, który chyba był ich szefem, odezwał się do mnie i sięgnął po swój topór. Był chyba najbardziej trzeźwy z nich wszystkich, normalnie nie powinno się zaczynać od najgrubszej ryby, ale walić to.
 Nic mu nie odpowiedziałem tylko wskazałem go rękę i prowokacyjnie pomachałem by na mnie ruszył. Może i nie był pijany, ale na pewno nie trzeźwy, więc łatwo dał się sprowokować i ruszył na mnie. Ja w między czasie, roztoczyłem negatywną energię wokół ich obozu by nikt nie mógł uciec. Szefuncio wziął wielki zamach i wyprowadził cios z góry. Nie próbowałem się nawet obronić, czy zrobić uniku. Jego cios uderzył w moje lewe ramię, odcinając mi rękę. Gdyby nie zrobił nawet tego byłbym bardzo rozczarowany.
 - HAHAHAHAHA! CO to ma być do cholery! - Roześmiał się głośno, a reszta zaczęła się śmiać razem z nim. - Wparowałeś tu tylko po to byśmy cię zabili?! Ciekawy sposób na samobójstwo! HAHAHA! - Taaak, czas chyba zaczynać~~
 Nic nie mówiłem, ale z mojego ramienia wypłynęła mroczne energia, która sięgnęła po moją odciętą rękę i wstawiła na swoje miejsce, nawet moje ubranie było całe.
 - Moja kolej! - Powiedziałem do oszołomionego szefa, który nie wierzył w to co właśnie zobaczył. Wbiłem moją dłoń w jego brzuch, mógłbym go przebić na wylot, ale po co? Kiedy moja dłoń była już w środku, zacząłem z niej uwalniać negatywną energię. Ofiara zaczęła krzyczeć, ale nie czy kogoś to dziwi? W następnej sekundzie jego kości mięśnie, krew i cała reszta zaczęły się ze sobą mieszać, skóra się rozerwała i została pochłonięta przez ten miszmasz, kiedy wszystko już się wymieszało, wchłonąłem go całego do mojego ciała razem z duszą, która aż krzyczała nad swoim losem. Mniam~~
 - A więc - Przemówiłem do reszty tej nic nieznaczącej bandy, która szczała po gaciach. - Zaczynamy?!
 Moje ofiary chciały uciekać, ale nie ma ucieczki z tej izolatki! Każdą z nich zajmowałem się powoli, na inny sposób, najczęściej zostawiając ich z takim zdeformowanym ciałem, by się jeszcze trochę popławili we własnym szaleństwie zanim ich pożrę. Dopiero kiedy mi się to znudziło pochłonąłem ich wszystkich, razem z barierą.
 - A więc, wyjdziesz sam szczurze, czy mam się do ciebie pofatygować?! - Krzyknąłem w stronę osoby która chowała się za głazami, powoli idąc w jej stronę.


< Szczurze? Gotowa na przygody~? :3 >
Template by...