- Kim ty do cholery jesteś psycholu?! - Wykrzyczała demonica siadając na głazie, za którym jeszcze przed chwilą się chowała.
Zmieniłem swoje ciało w czystą negatywną energię i przeniosłem się za jej plecy, a następnie na powrót przyjąłem ludzką postać.
- To chyba ja powinienem o to zapytać, nie uważasz demonico? - Powiedziałem spokojnie z uśmiechem, a ona jak tylko mnie usłyszała zza swoich pleców od razu odskoczyła kawałek dalej i spojrzała na mnie ostrożnie.
- Skoro wiesz, że jestem demonem to twoja kolej przedstawienia się. - Spojrzała na mnie podejrzliwym wzrokiem.
- To że wiem jakiej jesteś rasy nie znaczy że się przedstawiłaś wiesz? - Odparłem i zeskoczyłem z kamieni na grunt. Może zamiast się tak z nią bawić powinienem ją po prostu zabić i pochłonąć jej duszę?
- Dobrze, jestem Nessa a ty? - Powiedziała z lekkim wahaniem po chwili zastanowienia.
- Jestem Insani, a teraz przejdźmy do sedna, zabić cię czy nie? - Wypowiedziałem na głos mojej wewnętrzne rozterki, może uda jej się przekonać mnie do zmiany zdania? Bądź co bądź jest pierwszą osobą z którą rozmawiam, więc dajmy jej szansę.
- Nie! Chciałam bym dotrzymać ci towarzystwa! -spojrzała proszącym wzrokiem… ale co to ma być za prośba?
- Patrząc na ciebie, widzę że byłabyś strasznie upierdliwa. - O cholera… straciłem zainteresowanie… - Dobra, znikaj, nie zabiję cię, straciłem ochotę. - Odpowiedziałem ziewając przy tym i ruszyłem dalej w swoją stronę.
Kiedy zastanawiałem się kiedy ponownie spotka mnie coś wartego uwagi, ta dziewczyna z wcześniej… Nessa? A cholera wie, demonica stała się niewidzialna i zaczęła iść za mną. Co jest z nią nie tak, przeżyła i zamiast uciekać to jeszcze pcha mi się pod ostrze? A zresztą, powiedziałem że jej nie zabiję, więc niech sobie robi co chce.
I tak zleciał nam jakiś czas, ja ciągle kroczyłem przed siebie, zabijając na różne sposób poruszające się bandy bandytów, czerpiąc z tego satysfakcję, a pewna osoba z całych sił starała się nadążyć, w końcu czasem zdarzało mi się biec z podobną prędkością co wcześniej do jakiejś nady więc czasem mnie gubiła, ale zawsze wracała… Ona jest stalkerem czy co?
Minął pierwszy dzień, a później następny i jeszcze jeden, a kiedy ja cieszyłem się z zdobytej mapy od jednego kolesia coś przykuło moją uwagę. A właściwie brak tego czegoś. Moja Stalkerka zniknęła? Zaciekawiony zwiększyłem zasięg percepcji i znalazłem ją, jak leży na ziemi, a kiedy do niej podszedłem, doszedłem do pewnych wniosków, padła z głodu…
- Ty tak na serio? - Zapytałem kucając nad jej głodującym ciałem… Nawet ludzie nie umierają z głodu po trzech dniach… Mnie coś takiego w ogóle nie dotyczy, więc…
< Rozdział pisany w trudach przez naszą dwójkę, proszę o wyrozumiałość XD >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz